Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura hiszpańskojęzyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura hiszpańskojęzyczna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 czerwca 2015

Marco Denevi - Don Kichote zdrowy na umyśle

Jedynym momentem, w którym Sancho Pansa nie wątpił w rozsądek don Kichota, był ten, gdy uczynili go (Sancha) gubernatorem wyspy Barataria.

środa, 27 maja 2015

Alejandra Basualto - Róże

W każdą rocznicę ślubu marzyłaś o owiniętych bibułą różach, ale nigdy ci ich nie dał. Teraz przynosi ci je co niedzielę na cmentarz.

wtorek, 3 czerwca 2014

Jorge Luis Borges - Wróżbita

Na Sumatrze ktoś chce doktoryzować się z wróżenia. Czarnoksiężnik egzaminator pyta go, czy obleje, czy zda. Kandydat odpowiada, że obleje... 

niedziela, 4 maja 2014

Marco Denevi - Cesarz Chin

Nikt się nie zorientował, kiedy Cesarz Wu Ti umarł w swoim obszernym łożu, w głębinach cesarskiego pałacu. Wszyscy  byli zbyt zajęci wypełnianiem jego rozkazów. Jedynym, który o tym wiedział był Wang Mang, premier, człowiek ambitny i z aspiracjami do tronu. Nic nie powiedział, tylko ukrył ciało. Minął rok niewiarygodnego dobrobytu, aż w końcu Wang Mang pokazał ludziom nagi szkielet zmarłego cesarza. Widzicie? - powiedział - Przez cały rok trup siedział na tronie. A tak naprawdę rządziłem ja. Zasługuję na to, by być cesarzem.

Zadowolony lud osadził go na tronie, a następnie go zabił, żeby był tak doskonały jak jego poprzednik a dobrobyt w imperium wciąż trwał.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Ana María Shua - Jabłko

Strzała wystrzelona z precyzyjnej kuszy Wilhelma Tella rozrywa na pół jabłko, które właśnie ma upaść na głowę Newtona. Ewa bierze połówkę, a drugą podaje swojemu małżonkowi, ku wielkiej radości węża. W ten sposób prawo powszechnego ciążenia nigdy nie zostaje sformułowane.



środa, 16 kwietnia 2014

Augusto Monterroso - Czarna Owca

W pewnym dalekim kraju żyła kiedyś czarna Owca. Rozstrzelali ją. Minął wiek i skruszone stado wzniosło Owcy pomnik konny, który świetnie wpasował się w krajobraz parku. Później, zawsze kiedy pojawiały się czarne owce, szybko się z nimi rozprawiano przy użyciu broni, aby następne pokolenia zwyczajnych owiec również mogły ćwiczyć się w rzeźbiarstwie.

niedziela, 18 sierpnia 2013

Max Aub - Zbrodnie Przykładne

Możecie państwo zapytać w Związku Szachowym Mexicali, w Kasynie w Hermosillo, w Casa de Sonora: jestem, byłem, dużo lepszym szachistą niż on. Nie ma co porównywać. A wygrał ze mną pięć partii z rzędu. Nie wiem, czy państwo rozumiecie. Gracz klasy C! Jak dał mi mata, złapałem gońca i mu go wbiłem, mówią, że w oko. Prawdziwy szewski mat...

niedziela, 9 czerwca 2013

Max Aub - Zbrodnie przykładne

- Jeszcze troszkę.
Nie mogłem odmówić. A nie cierpię ryżu.
- Jak jeszcze pan troszkę nie zje, pomyślę, że panu nie smakuje.
Nie ufali mi w tym domu. A potrzebowałem od nich przysługi. Już prawie mi się udało ich przekonać, ale ten ryż…
- Jeszcze troszkę.
- Jeszcze troszeczkę.
Byłem pełny. Czułem, że zaraz zwymiotuję. Nie miałem innego wyjścia, niż to zrobić. Biedna kobieta została tak, z otwartymi oczami. Na zawsze.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Max Aub - Zbrodnie Przykładne

Był inteligentniejszy ode mnie, bogatszy, bardziej swobodny, wyższy, przystojniejszy, bystrzejszy, lepiej się ubierał, lepiej się wysławiał. Jeżeli myślicie państwo, że to mnie nie usprawiedliwia, to jesteście głupi. Zawsze się zastanawiałem jak się od niego uwolnić. Źle zrobiłem, że go otrułem: za bardzo cierpiał. Tego, owszem, żałuję. Chciałem, żeby umarł od razu.

sobota, 23 marca 2013

Max Aub - Zbrodnie Przykładne

Staliśmy na skraju chodnika, czekając, aż będziemy mogli przejść. Samochody jechały jeden za drugim, jakby były sklejone światłami. Musiałem tylko lekko popchnąć. Byliśmy małżeństwem od 12 lat. Nic nie była warta.

niedziela, 17 marca 2013

Ricardo Sigala - Periplus

Podróże, Podróżnicy 1


Wszystko było poszukiwaniem. Kiedy się wychodziło – albo wchodziło, w zależności od sytuacji- nieświadomie i bezwiednie. Bez tej pewności, jaką dają ziarenka piasku, które połykaliśmy na pustyni, a które porzucaliśmy, jak tylko pojawiło się trochę zieleni. Bez oceny żaglowców, albo oschłych, dwugarbnych wielbłądów, albo zgarbionych dromaderów, albo gruboskórych słoni, które zdechną na drogach tak starych jak niepoznanych, tak długich, jak zapomnianych (jakkolwiek, czasami,  zapełnionych ludźmi)…

niedziela, 3 marca 2013

Max Aub - Zbrodnie Przykładne

Jechaliśmy stłoczeni jak sardynki, a ten facet to była po prostu świnia. Śmierdział. Wszystko mu śmierdziało, ale przede wszystkim stopy. Zapewniam pana, że nie dało się tego wytrzymać. Poza tym, kołnierzyk - czarny, kark - umorusany. I patrzył na mnie. Coś obrzydliwego. Chciałem się przesiąść na inne miejsce. A,  pewnie pan w to nie uwierzy, to indywiduum wstaje za mną! Śmierdział jak sto diabłów, wydawało mi się, że widzę robaki w jego ustach. Może za mocno go pchnąłem. Ale to przecież nie moja wina, że koła autobusu po nim przejechały. 

sobota, 16 lutego 2013

Karol Jakubski - Biografia Łajdaka

Nazywam się Jesus i jestem łajdakiem.Nazywam się Jesus, ale mówią na mnie Chucho. Wiem, że dla was to trochę dziwne, nazywać się Jezus, ale u nas to całkiem normalne, a nawet mogę rzec, że pospolite.

Urodziłem się w Meksyku, nie powiem w jakim mieście, bo chociaż liczy ono ponad milion mieszkańców, to w pewnych jego kręgach jestem dość znany, a ja chciałbym jeszcze trochę w nim pożyć i nieco poużywać. Dlaczego piszę po polsku? Nie, nie dlatego, że znam polski. Po prostu znam Karola, a Karol zna hiszpański, więc tłumaczy to, co ja piszę po hiszpańsku na was egzotyczny (albo, inaczej mówiąc, dziwaczny) język.

Mam 34 lata i nigdzie nie pracuję. Nie mogę się już doczekać, aż skończę 35, wtedy nikt już nie będzie chciał mnie zatrudnić bez doświadczenia, a ja będę miał święty spokój. Mam żonę. Ona pracuje - wykłada chemię na uniwersytecie. Nie dałoby się z tego wyżyć, ale moi rodzice mieszkają w Gringolandii, więc pomagają mi, bo jestem najmłodszy. Mamy z żoną syna - to mój dziedzic. Jedyny, pomimo mojego rozwiązłego stylu życia. Jak to możliwe? To proste - po jego przyjściu na świat poddałem się wazektomii i od tej pory strzelam ślepakami.

(Zacząłem od tyłu, ale nie będę przecież pisał o tym, że poszedłem do przedszkola i podglądałem koleżanki, bo to zbyt banalne i nie czyni ze mnie łajdaka, a przecież jestem łajdakiem, choć nie zawsze jestem z tego dumny.)

Nazywam się Jesus i jestem łajdakiem. Regularnie zdradzam żonę z brzydkimi kobietami - ładne zostawiam facetom bez wyobraźni. Jestem łajdakiem, ale znajomych mi nie brakuje. Nie dlatego, że mnie kochają, raczej dlatego, że moje imprezy są najlepsze. Załatwiam wtedy kupę narkotyków i alkoholu, spraszam znajomych i staram się, żeby się łajdaczyli tak, jak ja. Jak brakuje znajomych dziewczyn, zapraszam moje starsze siostry. Obie mają mężów, ale im też trzeba czasem odmiany (zapraszam je oczywiście bez mężów!), więc chętnie przychodzą.

Co do narkotyków, to jedyny, którego nie próbowałem, to heroina. Boję się heroiny i trzymam się od niej z daleka. Kocham trawę, lubię kokę. Czasem zarzucę kwasa, nie pogardzę peyotlem i grzybami. Dragi są spoko. Z alkoholi najbardziej lubię wódę, ale piwo i pulque też pijam. No i tequilę, ale to chyba jasne, w końcu jestem Meksykaninem!

Byłem masonem. Byłem, bo mnie wyrzucili. Za pijaństwo. Ojciec był na mnie wściekły. To był pierwszy taki przypadek od 100 lat! Jestem z tego bardzo dumny.

Kocham kraść. Ale kradnę tylko wódkę w 7-eleven i książki. Wódkę dla sportu, a książki  bo lubię książki. No i dlatego, że są za drogie. Jak mój syn był mały, chodziłem z wózkiem do księgarni, kradłem książkę i wkładałem pod jego becik. Nigdy nikt mnie o nic nie zapytał.

Piszę opowiadania. Raz napisałem jedno na konkurs i mój syn, dokładnie wtedy, kiedy miałem je wysyłać skasował mi pół pisząc coś w rodzaju: "saasdgiuqwqw76dsxcmnsbdfe3hfhfweiriuhq8734hgjfenef dfsbnsfdhjkreuifbjdfsbsdfb37843hfjhfdbnfsdhjew7fhjfs". Nie miałem wyjścia, wysłałem to co było. Zająłem drugie miejsce.

Kurde, miała być biografia a wyszło jakieś.... To Karola wina.