To takie proste: Bóg jest stworzeniem, w każdej chwili jest tym co się rodzi, tym, co trwa, a także tym umiera. Bóg jest życiem, co za tym idzie, energią, a także śmiercią, która jest siłą i kontynuacją i ciągłością. Chrześcijanie, którzy wątpią w słowo swego Boga? Chrześcijanie, co boją się śmierci, gdy obiecują im zmartwychwstanie? Najlepiej skończyć z nimi raz na zawsze. Niech nie zostanie ślad po takich nędznych wierzących! Zatruwają powietrze. Ci, którzy boją się śmierci, nie zasługują, by żyć. Ci, którzy boją się śmierci, nie mają wiary. Niech się w końcu nauczą, że istnieje inny świat! Tylko Allah jest wielki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura hiszpańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura hiszpańska. Pokaż wszystkie posty
sobota, 4 lipca 2015
poniedziałek, 1 czerwca 2015
Max Aub - Zbrodnie przykładne
Zabiłem go, bo źle mówił o Juanie Alvarezie, który jest moim bardzo dobrym przyjacielem, i ponieważ wiem, że to co mówił, to było wielkie kłamstwo.
niedziela, 31 maja 2015
Max Aub - Zbrodnie Przykładne
- Nie zrobiłam tego naumyślnie.
Ja też nie. Tylko tyle potrafiła powtarzać ta idiotka stojąc nad dzbanem potrzaskanym na kawałki. A był to dzban mojej świętej matki, świeć Panie nad jej duszą . Rozdarłem ją na strzępy. Przysięgam, że nie, nie myślałem, ani przez chwilę, o prawie talionu. To było silniejsze ode mnie.
Ja też nie. Tylko tyle potrafiła powtarzać ta idiotka stojąc nad dzbanem potrzaskanym na kawałki. A był to dzban mojej świętej matki, świeć Panie nad jej duszą . Rozdarłem ją na strzępy. Przysięgam, że nie, nie myślałem, ani przez chwilę, o prawie talionu. To było silniejsze ode mnie.
środa, 23 kwietnia 2014
Juan José Millás - List od zakochanego
Są takie powieści, które choć krótkie, nie zaczynają się naprawdę przed 50 o 60 stroną. Tak samo bywa z życiem. Dlatego nie zabiłem się wcześniej, panie sędzio.
niedziela, 20 kwietnia 2014
piątek, 18 kwietnia 2014
Luis Mateo Díez - Studnia
Mój brat Alberto wpadł do studni, kiedy miał pięć lat. Była to jedna z tych rodzinnych tragedii, które mogą być wyleczone tylko przez czas i liczną rodzinę. Dwadzieścia lat później mój brat Eloy nabierał wody z tej studni, do której od tamtej pory nikt nigdy się nie zbliżył. W wiadrze odkrył buteleczkę z kawałkiem papieru w środku. "To świat, jak każdy inny", głosiła wiadomość.
niedziela, 6 kwietnia 2014
sobota, 23 marca 2013
Max Aub - Zbrodnie Przykładne
Staliśmy na skraju chodnika, czekając, aż będziemy mogli przejść. Samochody jechały jeden za drugim, jakby były sklejone światłami. Musiałem tylko lekko popchnąć. Byliśmy małżeństwem od 12 lat. Nic nie była warta.
poniedziałek, 5 listopada 2012
Karol Jakubski - O wojnie
Napisał Lelek, że napisał Granja, że Al-Szarisi spisał opowieść, którą snuł ponoć Aflah al-Turki:
Pewnego razu, gdy zmierzaliśmy na bitwę, znalazł się pomiędzy nami człowiek, który mówił: "Pragnąłbym posmakować wojny". Poszedł więc z nami i pierwsza strzała, jaką wystrzelono ugodziła go w głowę. Wycofawszy się, posłaliśmy po medyka, żeby go opatrzył, a ten, po obejrzeniu rannego rzekł: "Jeżeli po wyciągnięciu strzały wypłynie choć trochę mózgu, umrze, ale jeśli nie wypłynie, nie ma się czym martwić." Ranny jął na te słowa całować w głowę medyka i rzekł mu: "Niech ci Bóg wynagrodzi. Wyjmuj ją śmiało, boć nie mam w głowie mózgu". "Jak to?", spytał go medyk. A ten odrzekł mu: "Gdybym miał choć uncję mózgu, to by mnie tu nie było".
wtorek, 18 września 2012
Max Aub - Zbrodnie Przykładne
Po moim trupie! - powiedziała. A ja tylko chciałem sprawić jej przyjemność
czwartek, 16 sierpnia 2012
sobota, 7 kwietnia 2012
Max Aub - Zbrodnie Przykładne
Zabił siostrzyczkę w nocy z piątego na szóstego grudnia, żeby wziąć wszystkie zabawki które przyniósł Święty Mikołaj.
piątek, 6 kwietnia 2012
Max Aub - Zbrodnie Przykładne
Nigdy nie zabił pan nikogo z nudów, dlatego, że nie miał pan nic do roboty? To jest zabawne.
niedziela, 26 lutego 2012
wtorek, 21 lutego 2012
Max Aub - Zbrodnie Przykładne
Przypalił mnie, mocno, papierosem. Nie mówię, że zrobił to specjalnie. Ale bolało tak, czy inaczej. Przypalił mnie, zabolało, zamroczyło mnie i go zabiłem. Nie zrobiłem tego - tak jak i on - specjalnie. Ale trzymałem w ręce tą butelkę.
piątek, 10 lutego 2012
Max Aub - Zbrodnie Przykładne
Rozprułem ją z góry na dół, jak krowę, bo patrzyła obojętnie w sufit kiedy się kochaliśmy.
czwartek, 29 grudnia 2011
Manuel Pilares - Ten gruby chłopiec, któremu rodzice kupili piłkę.
Ten gruby chłopiec, któremu rodzice kupili piłkę to jedyny nudziarz w całej grupie. Jego koledzy podzielili się już na dwie drużyny, ułożyli kurtki na kupki oznaczając w ten sposób bramki i zabrali się do kopania piłki.
Ten gruby chłopiec nie ma innego zadania niż pilnowanie kurtek. Nie może oglądać tego, co dzieje się na boisku, nie może zjeść podwieczorku kiedy inni grają, nie wolno mu nawet bić brawa po dobrym zagraniu. Gdyby klaskał, albo protestował po jakimś zagraniu, ci, którzy przegrywają spraliby go. A gdyby powiedział „To moja piłka!”, zbiliby go również ci, którzy wygrywają.
Ten chłopiec wie, że nawet jeśli go nie zbiją, nigdy nie będzie mógł powiedzieć „To moja piłka!”. Koledzy by się od niego odwrócili, a on zostałby sam jeden z piłką pod pachą, czując ten potworny ciężar w żołądku, jakby powietrze w piłce zamieniło się w ołów, jakby na brzuszku, wyrósł mu jeszcze jeden.
Grubi chłopcy, którym rodzice kupują piłki są dziećmi skazanymi na to, by uśmiechać się życzliwie i siedzieć cicho.
- Idź do domu i zabierz sobie tę piłkę.
- Spływaj z tą piłką i zostaw nas w spokoju.
- Schowaj sobie tę piłkę tam, gdzie kury chowają jaja.
Zobaczyłem jednego grubego chłopca jak zbliżał się do Wiaduktu. Rozglądał się dookoła, jak gdyby chciał się upewnić, że nikt go nie śledzi. Kiedy dostrzegłem, że niesie ze sobą piłkę, pomyślałem, że chodzi o próbę samobójstwa. Podbiegłem do niego. Chłopiec zarumienił się.
- Mam zamiar wyrzucić piłkę – powiedział poważnie swym słodkim głosikiem – Potąd mam tej piłki.
- Nie lubisz grać w piłkę?
- Lubię. Ale nie lubię grać sam.
- A dlaczego nie grasz z kolegami?
- Bo nie chcą.
Chłopiec wyjął zatyczkę z piłki i spuścił z niej powietrze.
- Po co spuszczasz z niej powietrze?
- Nie chcę, żeby spadła żywa. Nie chcę, żeby się odbiła od ziemi i wróciła do mnie. Po prostu nie chcę.
Chłopiec cisnął piłką tak, jakby rzucał pantoflem. Piłka na dole zrobiła „plask”. Jemu jednak nie było jej żal, bo wcześniej spuścił z niej powietrze, żeby spadła martwa i nie poczuła upadku.
- Musiałem się jej pozbyć.
- Rozumiem.
- Nie, nie rozumie pan. Mógłbym nigdy nie grać w piłkę. Ale moi koledzy nie pozwalali mi nawet zdjąć kurtki, kiedy pilnowałem ich ubrań. Mówili, że ściągam ją po to, żeby ludzie myśleli, że gram. Mówili, że…
Chłopiec rozpłakał się. Otoczyli nas przechodnie.
- Co się stało temu dziecku?
Odpowiedziałem:
- Piłka.
I, żeby nie kłamać, pokazałem ulicę na dole, dając niejako do zrozumienia, że tam właśnie mu spadła.
Przechodnie chórem komentowali:
- Nie płacz, chłopcze. Tato kupi ci nową piłkę. Nie płacz chłopcze. Tato kupi ci nową piłkę…
Płaczącego dziecka nie można było uspokoić.
-Nie płacz, chłopcze! Tato kupi ci nową piłkę.
Pełne łez oczy dziecka spoglądały na mnie z przerażeniem. Już miałem mu powiedzieć: „Dobra, uspokój się, może tato ci jej wcale nie kupi.” Ale gromada przechodniów powiększała się niepokojąco. A jeden wyniosły i pewny siebie pan namawiał głośno innych:
-Kupmy natychmiast piłkę temu dziecku. Daję dwadzieścia pięć peset! No! Zrzućmy się mu wszyscy na piłkę!
Subskrybuj:
Posty (Atom)