niedziela, 31 maja 2015

Max Aub - Zbrodnie Przykładne

- Nie zrobiłam tego naumyślnie.

Ja też nie. Tylko tyle potrafiła powtarzać ta idiotka stojąc nad dzbanem potrzaskanym na kawałki. A był to dzban mojej świętej matki, świeć Panie nad jej duszą . Rozdarłem ją na strzępy. Przysięgam, że nie, nie myślałem, ani przez chwilę, o prawie talionu. To było silniejsze ode mnie.

środa, 27 maja 2015

Alejandra Basualto - Róże

W każdą rocznicę ślubu marzyłaś o owiniętych bibułą różach, ale nigdy ci ich nie dał. Teraz przynosi ci je co niedzielę na cmentarz.

poniedziałek, 25 maja 2015

czwartek, 12 lutego 2015

Karol Jakubski - Teleportacja

Odkryłem eliksir teleportacji. Wypijam, w zależności od mocy, kilka kieliszków lub kilka szklanek i znikam. Nikt (łącznie ze mną) nie wie kiedy i jak. Znajduję się później w różnych miejscach, czasem w domu, a czasem w dalece mniej zręcznych okolicznościach. Będę musiał jeszcze popracować nad niektórymi składnikami.

niedziela, 30 listopada 2014

Karol Jakubski - Oferta dla Ciebie


Szanowni Państwo, moi czytelnicy, zwracam się do Was pod pozorem nowego opowiadania z ofertą, która z pewnością Was zainteresuje. Zanim przejdę do rzeczy, chciałbym się nieco usprawiedliwić i wyjawić, co skłoniło mnie do tak bezpośredniego z Państwem kontaktu. Otóż pisuję tutaj od czasu do czasu, mam coraz szerszą rzeszę czytelników, nie  biorę za to ani grosza, ani nie wyświetlam reklam. Ale żyję przecież i potrzeby mam, rosnące wraz z wiekiem, a o ich zaspokojenie jakby coraz trudniej. Postanowiłem więc spróbować swoich sił w biznesie, a Państwo zostaliście wybrani (tak!) jako pierwsi potencjalni klienci. Oprócz sympatii i wdzięczności, za te chwile, które poświęcacie mojej prozie, kieruje mną przekonanie, że produkt, który chcę zaproponować idealnie trafi w Państwa gusta i potrzeby.

Każdy, albo prawie każdy, marzy o nieśmiertelności, albo przynajmniej o tym, by nie popaść w niepamięć. Dlatego piszecie, wydajacie, często na własny koszt. Po to, chociażby, żeby egzemplarz, lub dwa znalazł się w jednej z dwóch polskich największych bibliotek, nawet jak nikt tego nigdy nie przeczyta. I macie do tego prawo! Ale co z tymi, co nie piszą a czytają? Nie piszą, bo nie chcą, bo nie umieją, albo uważają, że ich misja to czytanie tego, co inni napiszą? Czy ci nie zasługują na wieczystą pamięć? O tych, co literaturą się zupełnie nie interesują nawet nie wspominając.

Dla wszystkich. Moja propozycja jest dla wszystkich, bo wszyscy możecie być pamiętani po wsze czasy. Jak? To prostsze niż myślicie, wystarczy zwrócić się do mojej firmy "Eternaliter" (tymczasowy adres, zanim zarejestruję ostateczną domenę - goo.gl/qgfWmY), o wykonanie nagrobka 2.0, czyli zgodnie z oficjalną nazwą handlową Tombstone 2.0Ò.

Idea jest prosta - wykuć w kamieniu swoje życie. Wiadomo, że można tradycyjnie - imię nazwisko, daty i że świętej, ewentualnie, pamięci. Można jakieś epitafium dodać, zdjęcie na porcelanie. Niektórzy też dopisują tytuły naukowe, albo zawodowe, ale czy to w dzisiejszym świecie wystarczy? Żyjemy, proszę Państwa w epoce wysoko zaawansowanych technologii i nawet dziedzina tak konserwatywna jak sztuka sepulkralna nie może się postępowi opierać. A Tombstone 2.0 (dla tych z Państwa, co angielskim nie władają spieszę z tłumaczeniem - Nagrobek 2.0) używa wszystkich zdobyczy naszej cywilizacji.

Wyobraźcie sobie Państwo, że idziecie na cmentarz, zapalić światełko, a tam na płycie nagrobkowej możecie obejrzeć najciekawsze fragmenty z życia bliskiej Wam osoby, obejrzeć zdjęcia, dokumenty z nią związane, posłuchać jego głosu przez wbudowane w grobowiec głośniki. Że archiwum dotyczące tych co odeszli może być na bieżąco rozszerzane, również o świadectwa ludzi, którzy nieboszczyka lub nieboszczkę znali. I że możecie wybrać, co mogą oglądać członkowie rodziny, co przyjaciele, a co osoby postronne. Wspaniałe, prawda?

Ale to co właśnie przedstawiłem, to tylko cmentarna wersja portalu społecznościowego, coś takiego może zrobić każdy, nawet bez Tombstone 2.0 - wystarczy wziąć tablet na groby, albo nawet smartphona i już. Wiadomo, że to nie to samo co wbudowany w grób, doskonale imitujący kamień ekran HD, z niezależnym źródłem zasilania, dźwiękiem przestrzennym, odporny na wszelkie warunki atmosferyczne, ale zawsze to jakaś namiastka (nawiasem mówiąc, dla mniej zamożnych klientów oferujemy doskonałe aplikacje na androida, ios i windows phone). Tak właśnie, namiastka, bo Tombstone 2.0 to coś znacznie lepszego - to sposób, aby być zapamiętanym we właściwy sposób.

Dzięki naszemu nagrobkowi możecie Państwo sami zaplanować, co odwiedzający zobaczą, co usłyszą, a nawet co powiedzą! Bo Tombstone 2.0 to interaktywny zestaw składający się z wymienionych wcześniej urządzeń, wzbogaconych o kamery, mikrofon, czujniki na podczerwień a nawet - w topowych modelach  - wykrywacz kłamstw. Ktoś, kto będzie odwiedzał Państwa grób będzie mógł prowadzić z Wami rozmowę, zapytać o radę, pożalić się, poszukać pocieszenia. Tak, jakbyście Państwo cały czas tam byli. Naturalnie, żeby efekt końcowy był taki, jaki sobie zamierzymy, przygotowania do śmierci musimy zacząć odpowiednio wcześnie. Trzeba wyselekcjonować materiały, przygotować biografię, zrobić listę potencjalnych gości, nagrać rozmowy... Wszystko to przy użyciu naszego autorskiego oprogramowania zostanie skompilowane tak, jak sobie tego Państwo zażyczycie. Nie muszę chyba dodawać, że wbrew temu, co mówił Cat, prawda nie jest taka ciekawa, jak by się mogło wydawać...?

Tombstone 2.0 to prawdziwa rewolucja. Ale nie to jest najważniejsze - najważniejsze jest to, że dzięki nam możecie Państwo, a wiemy, że niektórym z Was już bliżej niż dalej, wpływać nie tylko na to, co będzie, ale też na to co było, bo kiedy przejdziecie na tamtą stronę, ludzie zapamiętają Was takimi, jaki chcecie, a nie takimi jakimi by Was zapamiętali - wszystko zależy tylko i wyłącznie od Was!

Uwaga: Dla wszystkich, którzy polubią, lub podadzą dalej, firma oferuje 15% upustu. Pośredniczymy również w zawieraniu polis na życie (od złotówki dziennie!) i innych produktów finansowych, które mogą w całości pokryć koszty naszych usług.

niedziela, 23 listopada 2014

Karol Jakubski - Scheda

Cioteczna pra-pra-pra-prababka mieszkała w Trokach niedaleko kościoła. Kiedy Napoleon szykował się na Aleksandra, straciła głowę dla jednego przystojniaka z napoleońskiej Wielkiej Zbieraniny. Był to ponoć Francuz, ale mógł też Polak, Litwin, albo nawet zwykły chłop, tak czy owak spędziła z nim upalne lipcowe popołudnie na jednej z wysp, na której miała zbierać ostrężyny. Żołnierz wkrótce pomaszerował za Cesarzem na Moskwę, a ona została z mężem i dwójką malutkich dzieci. Kiedy urodziło się trzecie, o kruczoczarnych włosach, rozpiła się i utopiła, jedni mówią, że z żalu w jeziorze, inni, że w studni, przypadkiem, przy wyciąganiu wody. Powiadają też, że pomógł jej w tym mąż, płowowłosy, jak wszyscy w rodzinie, który po wszystkim zaciągnął się do rosyjskiej armii i słuch po nim zaginął. Dziećmi zajęła się ciotka, znaczy moja pra-pra-pra-prababka i dziś nie wiadomo, kto był czyj. Ja włosy mam czarne jak wrona a wypić lubię za dwóch. Geny i legenda - oto nasza scheda.

środa, 12 listopada 2014

Karol Jakubski - Krowy

Nigdy nie powiedział żonie, dlaczego nie jeżdżą na święta do jej brata. A poszło o to, że szwagier, w imieniu ojca, którego wtedy już nie stało, wywianował siostrę dwiema krowami (normalnie starczyłaby jedna, ale oblubienica nie grzeszyła urodą). Po ślubie wyszło na jaw, że krowy też nie były najlepsze, do tego jedna zdechła po pół roku. Głośno tego nie mówił, ale w głębi duszy wolałby, żeby to nie krowa zdechła.