niedziela, 9 czerwca 2013

Max Aub - Zbrodnie przykładne

- Jeszcze troszkę.
Nie mogłem odmówić. A nie cierpię ryżu.
- Jak jeszcze pan troszkę nie zje, pomyślę, że panu nie smakuje.
Nie ufali mi w tym domu. A potrzebowałem od nich przysługi. Już prawie mi się udało ich przekonać, ale ten ryż…
- Jeszcze troszkę.
- Jeszcze troszeczkę.
Byłem pełny. Czułem, że zaraz zwymiotuję. Nie miałem innego wyjścia, niż to zrobić. Biedna kobieta została tak, z otwartymi oczami. Na zawsze.

czwartek, 2 maja 2013

Karol Jakubski - Krwawe Zapusty

W Przyborowie wpadlimy do pańskiego domu, a że wilka znaleźć my nigdzie  nie mogli, zajęli my się napitkiem i drogiemi przedmiotami. Natenczas służka pana Józefa przyszła i rzekła nam, że schował się on w sianie na strychu, ale głodem zmorzony zawołał do niej i o strawę jaką poprosił.
Kiedy my na strych ten wpadli, pan Józef przerażony przez okno ze strychu wyskoczył, tak że nogę sobie całkiem strzaskał. Zawleklimy go do karczmy, żeby go stamtąd do cyrkułu przewieźć.
Na to wszystko wpadł Wojtek, który ongiś od pana Józefa dwadzieścia pięć kijów zebrał i krzycząc"dajcie mi ciaracha, to mu te dwadzieścia pięć odpłacę" żądał, żeby mu komórkę, w której my go schowali otwarli. Kiedy my się zgodzić na to nie chcieli, kilofem drzwi porozwalał, "ha!, tuśmi nędzniku" zakrzyknął i rozpłatał mu głowę.
Na nic nam taki martwy ciarach, bo po gębie nie dało się go poznać, więc i grosza za niego by my nie wzięli, wywlekli my go jeno na lamenty żyda z karczmy, obdarli z sukien i na śniegu nagiego zostawili.

wtorek, 30 kwietnia 2013

Karol Jakubski - Krwawe Zapusty

- Ludzie, co robicie, przecieżem bezbronny! Jam też chłopski syn...
- Łże psim językiem! On taki sam wilk jak oni, bo z panami trzyma. Kuba, a zdejmże mu głowę kosą jak makówkę!
- Nie kosą, jeno cepami go trza! Trza wilka wymłócić!
- A nuże bić klechę chłopy! I sił nie szczędzić!Wilka trza wymłócić! 

czwartek, 11 kwietnia 2013

Max Aub - Zbrodnie Przykładne

Był inteligentniejszy ode mnie, bogatszy, bardziej swobodny, wyższy, przystojniejszy, bystrzejszy, lepiej się ubierał, lepiej się wysławiał. Jeżeli myślicie państwo, że to mnie nie usprawiedliwia, to jesteście głupi. Zawsze się zastanawiałem jak się od niego uwolnić. Źle zrobiłem, że go otrułem: za bardzo cierpiał. Tego, owszem, żałuję. Chciałem, żeby umarł od razu.

sobota, 23 marca 2013

Max Aub - Zbrodnie Przykładne

Staliśmy na skraju chodnika, czekając, aż będziemy mogli przejść. Samochody jechały jeden za drugim, jakby były sklejone światłami. Musiałem tylko lekko popchnąć. Byliśmy małżeństwem od 12 lat. Nic nie była warta.

poniedziałek, 18 marca 2013

Karol Jakubski - Z notatnika Wujka Patyka

(Miało się to inaczej nazywać, ale zajął mi ktoś tytuł. Nie powiem, co chciałem napisać, znaczy z czyjego notatnika, w każdym razie przechrzciłem się na Wujka Patyka. Przechrzciłem się wyjątkowo podle, bo ani ze mnie wujek, ani tym bardziej patyk - ani patyków nie pijam, ani nie posiadam, mam za to w domu prąd, internet i zadziwiający zmysł obserwacji. Dlaczego więc podle? Ano dlatego, że przyczyną mojego pseudonimu była nędzna i prymitywna potrzeba rymu i rytmu.)

Jadę pociągiem z Rzeszowa do Krakowa. Jak byłem na studiach 30 lat temu, jeździły te pociągi 2 godziny. Dzisiaj 3.30 -  3.45. Ale Tusk Nowaka chwali, że punktualne, i że jest postęp. Postęp wsteczny. Taki polski paradoksik. Siedzę sobie w przedziale drugiej klasy, razem ze mną jadą te młoty. Studenci. Najgorsza gangrena. Nikt, kto ma wszystkie klepki, nie wsiada przecież do pe-ka-pe.

Kiedyś ci debili gadali z kimś, czytali durne gazety, jakieś łatwe książki, a teraz siedzą i grają na komórkach w jakieś gierki, jak dzieci. Gierki jak na Atari 20 lat temu, wąż, tetris... I tak są w stanie zabić te 3 godziny trzydzieści bijąc rekordy w węża.

Najbardziej lubię czytać w pociągu w nocy. Nic nie widać za oknem, tylko książka przed oczami i muzyka w uszach. Nikt nie gada, a ja nie słyszę, czy ktoś dyszy, czy chrapie. Jak się zmęczę, to zamykam oczy i śpię, potem się budzę i znowu czytam.

Jechałem raz sobie z Warszawy. W delegacji byłem więc mogłem sobie pozwolić na pierwszą klasę. W przedziale obok jechały Elektryczne Gitary. Wyrwałem kartkę z notesu, ścisnąłem długopis w garści i wparowałem do nich do przedziału: "Przepraszam, dzień dobry, mogę prosić o autograf? Panowie jesteście z tego zespołu Raz Dwa Trzy?

niedziela, 17 marca 2013

Ricardo Sigala - Periplus

Podróże, Podróżnicy 1


Wszystko było poszukiwaniem. Kiedy się wychodziło – albo wchodziło, w zależności od sytuacji- nieświadomie i bezwiednie. Bez tej pewności, jaką dają ziarenka piasku, które połykaliśmy na pustyni, a które porzucaliśmy, jak tylko pojawiło się trochę zieleni. Bez oceny żaglowców, albo oschłych, dwugarbnych wielbłądów, albo zgarbionych dromaderów, albo gruboskórych słoni, które zdechną na drogach tak starych jak niepoznanych, tak długich, jak zapomnianych (jakkolwiek, czasami,  zapełnionych ludźmi)…